Moi mili odwiedzacze :)

niedziela, 25 marca 2012

Zakładka do książki

Zakładka była oczywiście tylko pretekstem, by po dość długiej przerwie i po porzuceniu pierwszych prób haftu krzyżykami, coś jeszcze popróbować w tej kwestii. Zakładka to produkt idealny dla takiego początkującego kogoś jak ja, bo wiadomo, ze ilość xxx na takim wytworze jest ograniczona. Uprzedzając, że zdjęcie marne, bo komórką robione, wyszlo mi to tak :
No cóż, dzieło sztuki toto nie jest :/
Mój entuzjazm, by wyhaftować sobie prześliczny obrazek-zielnik, którego wzór wyszperałam w pewnej gazetce bardzo oklapł, bo to krzyżykowanie tylko pozornie wydaje się - dla nie mającej wprawy osoby - takie proste. Chyba porobię więcej pomniejszych wprawek, zanim zabiorę się za to, co bym chciała, bo jak mi nie wyjdzie, to odrzuci mnie od krzyżyków na długi czas. A tu tyle mulinek i kanwy przeróżnej w przypływie optymistycznego entuzjazmu nakupiłam ...
Hmm :/ No nie wiem, nie wiem ...Zobaczymy co będzie dalej, jak będzie i czy będzie ...
P.S.
Zakładkę zrobiłam na taśmie kanwowej o szerokości 3,5 cm, kwiatuszki wypatrzyłam w książce E.R.Anderson Haft krzyżykowy Miniaturowe motywy na str.39, ale nie trzymałam się dokładnie podanych schematów.
      I jeszcze radosna wiadomość :) Wygrałam to candy do spółki z Sydonią!!!  

http://zosiasum.blogspot.com/2012/03/candy-losowanie.html?showComment=1332710945744#c2314207902163711733  - to jest dowód. Ale się cieszę!

P.S nr2
Zupełnie umknęła mojej uwadze pewna rocznica - 21 marca minął rok mojego niepalenia! To chyba dowód na to, że nałogu się pozbyłam, skoro już przestałam liczyć ile to nie palę:) Jak przystało na "nowonawróconą" - papierosy teraz straszliwie mi śmierdzą. Autentycznie, nie pojmuję, jak mogło mi palenie sprawiać przyjemność. Teraz  tylko oddałabym w dobre ręce te nowoprzybyłe kg ....Ewentualnie na jakie przeszczepy, wytopy, czy choćby na łój do kaganka oświaty antynikotynowej , hahaha

czwartek, 22 marca 2012

Wyniki candy

Losowanie odbyło się w sposób tradycyjny, nie zostalo jednak obfotografowane, gdyż aparat wyszedł dokumentować bierzmowanie bratanka. Zanim ogłoszę kto wygrał, chcę podziękować wszystkim za udział i zapewnić, że kolejne na pewno będzie. Bo to tak przyjemnie widzieć, że tylu osobom podoba się coś, co zrobiłam i chciałoby coś tam mieć. Cieszy mnie zawsze każda zgłaszająca sie do zabawy osoba. Po czym przychodzi ten dla mnie smutny moment, że  mogę wylosować tylko jedną osobę, a najchętniej obdzieliłabym wszystkich.
Kto jest wylosowaną osobą tym razem ?

                                                   olgaolivia35

No - więc chusta wędruje na Ukrainę, do Kijowa :)
Czekam na adres do wysyłki.

wtorek, 20 marca 2012

Wdzianko, ale nie skończone

Niby wykończone na podstawowy stan, taki jak na zdjęciu :
I teraz muszę przemyśleć, co dalej. Planuję zapięce na haftki tak, jak teraz do zdjęcia spięłam agrafką. No chyba, żeby guziczkem, ale może byc  za ciężki, bo to lejące i delikatne dość. Dlatego też raczej nie do spinania broszką, bo będzie zaciągać. 2-3 haftki, to chyba rozwiązanie najlepsze.
I dalej dylemat :
a) wykończyć bardziej fikuśnie dekolt albo dekolt i rękawki + ewentualnie dół
b) ozdobić jakoś całość - np. takim podobnym haftem jak torebka post niżej, tylko tą samą włóczką
c)zostawić takie, jakie jest
d)coś jeszcze innego, co jeszcze do głowy mi nie przyszło.
Hmmm.. nie wiem. Niech chwilę poczeka, zobaczę  jeszcze. Może coś podpowiecie? To jest dość cienka bawełna ze sztucznym jedwabiem, cieniowany melanż miętowawej zieleni z odrobiną wypłowałego granatu. Na zdjęciu wygląda to nieco siwawo, ciężko zrobić zdjęcie, by w kolor trafić. Dam jeszcze 2 zdjęcia, jedno nieco rozjaśnione.

Wiosnę widać już wszędzie - pierwsze kwiaty w pełnej krasie, coraz cieplej, ptaszki kociokwiku dostały i ćwiergolą na potęgę  na międzyblokowych drzewkach :) Nawet na parapecie widać "ruch w przyrodzie"  - najmniejszy z moich kaktusów, kupiony litościwie jesienią w Biedronce za grosze, postanowił się odpłacić za troskę i kwiecia wypuścił :)
Tym kwiatowym kacentem kończę dzisiejszy post. Jeszcze jeden dzień można zapisać sie na moje candy - zapraszam do jutrzejszej północy :)

środa, 14 marca 2012

Torebka moja pierwsza.

Pierwsza, w sensie, że pierwszy raz coś takiego udziergałam.  I nie moja a dla znanej już z żółtawego golfa  sąsiadeczki - pierwszoklasistki. Powstała  w ramach utylizacji resztek i zaspokojenia własnej ciekawości, czy potrafię coś takiego zrobić. Okazuje się, że potrafię, a kilka drobnych błędów wyeliminuję, gdy zajdzie potrzeba zrobienia czegoś podobnego w przyszłości - czyż nie na błędach człowiek się uczy?

 Niedługo zabiorę się za przetworzenie najnowszego zakupu wrzoso-śliwki dla pierworodnej na sweterek. Fason będzie moją interpretacją sweterka,  któremu w bezczelny sposób cyknęłam zdjęcie komórką w chińskim sklepie ;p O szczegółach się nie rozpisuję, żeby nie być gawędziarką-opowiadaczką. Zrobię, to po prostu pokażę. O - z tego to zrobię :

 Ale najpierw dokończę to, co teraz dziergam :

Prezentacja mam nadzieję najpóźniej za tydzień.

niedziela, 11 marca 2012

Na przywołanie ciepłych dni...

..udziubałam cieniusieńką mgiełkę z dziurami do noszenia na top. Dekolt i przy rękawach obrobione szydełkiem. Od razu zastrzegam, że zdjęcie wymienię za kilka dni(chwilowo nie mam aparatu) - to zrobione telefonem, jest jakie jest. Kolor w rzeczywistości jest szmaragdową zielenią - tu jakieś pomieszanie zielono-niebieskie czy coś . Tuniczka ma rozmiar 36/38 i powstała z myślą o młodszej córce zupełnie bez pytania, czy coś takiego chce. Jak nie będzie chciała, no to trudno, będę "szukała domu" dla tego czegoś :)
   Jeszcze przez 10 dni można zapisywać się na moje candy. Kto ma ochotę na popielatą chustę - zapraszam. Info u góry na bocznym pasku, przekieruje do posta z zapisami :)

sobota, 3 marca 2012

Dla znajomej,

 która zobaczyła a nawet zmierzyła (rozmiarowa szczęściara...) bardzo podobną, grafitową tunikę, robioną dla córki.
I bardzo chciała taką, tylko gładko robioną, nie ryżem jak tamta. Zmieniłam też nieco rozpinany golf.
 Skończyłam tylko co, 15 minut temu, założyłam na Duśkę i prezentuję.

Pora na robienie zdjęć nie najlepsza, ale moje umiejętności fotograficzne i tak są mocno marne, więc jaka różnica kiedy pstryknę :) Gdyby nie autokorekta, którą wyczaiłam, byłoby jeszcze gorzej :)   Tuniczkę trzeba jeszcze wyprać, by płynności kształtów nabrała po robocie i doszyć guziczki przy golfie i rozporku. Nie ustaliłam jeszcze z przyszłą właścicielką, jakie mają być - czy w kolorze, czy kontrastowe.
Robiona z bardzo porządnej włóczki powierzonej, nie wiem co to jest, ale robiło się przyjemnie, a wyrób jest miękki, sprężysty w pięknym kolorze nasyconego, czerwonego wina, czego niestety zdjęcie nie oddaje.

P.S. Dostałam sygnały, że podobno niektórzy mają problemy z dodawaniem u mnie komentarzy. Ja też mam podobny kłopot. Dotyczy to tylko części blogów i zupełnie nie wiem, dlaczego i dlaczego tak wybiórczo problem występuje. W każdym razie - jeśli ktoś chciałby sie zapisać na candy i nie mógł zamieścić komentarza, proszę dopełnić formalność z banerkiem a zamiast kometarza, napisać zgłoszeniowego maila - adres pod info "o mnie". Mam nadzieję, że problem ustąpi, jak już nie raz bywało z różnymi dziwnymi zawirowaniami :)