Moi mili odwiedzacze :)

czwartek, 10 maja 2018

Chusta

W biegu nieomal i w tempie niespotyknym, robiłam ekspresem 2 chusty. Tą i drugą, której nie zdążyłam nawet spróbować jako-tako obfotografować, bo czas z wysyłką gonił.
Ta zrobiona z 1 motka Angora active. Druga, której nie mam jak pokazać, to letnia, siateczkowa z falbanką, udziergana z bambusa.
A teraz korzystając z przypływu chęci i entuzjazmu, uciekam i może wreszcie dorobię rękawy do swojego zielonego swetra. Tak więc - do usłyszenia, znikam.


niedziela, 8 kwietnia 2018

Szal w kolorze jakimś takim fiołkowatym

   Pierwsze oczka tego szala zarzuciłam 4 września. Pamiętam dokładnie, bo powstały w pociągu w drodze do Władysławowa. Tam zrobiłam jego zdecydowaną większość, jednak gdy wróciłam, jakoś długasiernie męczyłam do końca. Jak już wymęczyłam, to się przeleżał, dopiero dzisiaj doprowadziłam go do porządku i obfociłam - tradycyjnie mocno nieumiejętnie, ale cóż, fotografa ze mnie już nie będzie. Na tych marnych zdjęciach, które psują niestety jego walory, wygląda tak :
  Przy okazji włączyła mi się teraz nostalgia za morzem. Bardzo chciałabym chociaż na kilka dni, najchętniej nie w sezonie, kiedy ludzi jest znacznie mniej. Upałów nie trawię, pływać nie umiem, więc byle za bardzo nie padało i mogę godzinami brzegiem spacerować. Ech.... się człowiek rozmarzył na koniec wpisu ... Tak było pięknie we wrześniu 2017.

poniedziałek, 19 marca 2018

Budzenie wiosenne

   Nie wiem sama - iść się przebadać, czy nadstawić szlachetne zakończenie pleców komuś do solidnego kopniaka, żeby się wreszcie otrząsnąć z lenistwa. Żeby to tylko lenistwo było - to prawie jakaś niemoc letargowa nieomal. Ten stan stanowczo za długo trwa.
  Skończyłam szal fioletowy i leży nie zblokowany już w miesiącach licząc. Za to zabrałam się za zielony sweter i umęczyłam już prawie 2/3. Mam nadzieję, że nie skończy jak czarny, któremu zabrakło do końca pół rękawa i wykończenie, ale straciłam do niego serce, więc leży :/
  Już prawie poczułam wiosnę z pięknymi przebiśniegami i krokusami, już prawie że postanowiłam spróbować samej sobie tego kopa do działania zasadzić, to wzięło i przysypało tym wrednym białym,  a ja oklapłam.
  Muszę wziąć przykład z mojej wyhodowanej z pestki jabłonki, która po zimowym zrzuceniu liści i pierwszym przycięciu tak pięknie wzięła się do życia :


poniedziałek, 27 listopada 2017

Zielony szal

Zielony szal już dawno skończony, a ja dopiero wrzucam...  :/
Nic nie mam na swoje usprawiedliwienie, kupę lenia a resztę dziada ze mnie, jak mawia przysłowie starożytnych górali. Bo co z tego, że ciągle brakuje mi czasu. Wrzucić zdjęcie i naskrobać tych kilka zdań można przecież przy przegryzaniu śniadania. Przepraszam, postaram się poprawić, chociaż nie wiem jak to będzie. Ostatnio nic nie dziergam, bakłażanowy szal na ukończeniu od września leży odłożony. Jeszcze jakiś czas musi tak być :(
  Zauważyłam, że podobnie jak niektórzy, odczuwam końcoworoczne zmęczenie. Czekam na magiczne, nieokreślone nowe wraz z 2018.

środa, 16 sierpnia 2017

Mój sweterek

   Po wielokrotnych zmianach koncepcji, kilku restartach, skończyłam już jakiś czas temu ten sweterek - wreszcie coś dla siebie :)
Odleżał chwilę, w końcu dzisiaj dojrzałam, żeby dosłownie kilka kosmetycznych wykończeń dokonać. Najwyższy czas - liczę, że to ostatnie ciepłe dni i w końcu przyjdzie moja ukochana jesień. Nie trawię upałów, nawet nad morze wybieram się dopiero początkiem września.
  Sweterek ma kolor wiśniowy, co zdjęcie robione przez przez profana fotografii
 ( czyli mnie) zupełnie nie nie oddaje. Próby manipulacji przy zdjęciu niewiele dają, po prostu mi to nie wychodzi i już, taki urok osobisty moich umiejętności :)
W każdym razie to Super Inci Narin, Nako, kolor nr 999
Sweter leciutki, chociaż długości za tyłek a i w rozmiarze moim dość dorodnym, że tak się bez szczegółów wyrażę ;), kto mnie zna, ten wie ;) - ok 30dkg 

Pochwalę się też, że skończyłam przepiękny zielony szal. Jeszcze nie miałam warunków, żeby go zblokować, ale SKOŃCZYŁAM :)
Jak będzie zblokowany to może jakoś uda mi się tą cieniznę dziurawą obfotografować chociaż ćwierć przyzwoicie, żeby mieć powód do utworzenia kolejnego posta. 
Jeszcze dzisiaj zacznę kolejny szal w kolorze bakłażanowym, chociaż czasu
 nie mam za bardzo. Pewnie najwięcej go przybędzie, dopiero w czasie pendolinienia się nad morze, czego już z utęsknieniem wyczekuję :)
Zupełnie zapomniałam, że mam PRAWIE ŻE skończony jeszcze jeden sweter, czarny. Trzeba mu rękaw jeden doszyć, bo jeden JUŻ doszyłam :D
Jest to taki sobie normalny, gładki zwyklak, korci mnie żeby go ...wyhaftować, tzn. spróbować, bo nigdy nie robiłam  haftów na dzianinie. Jeszcze pomyślę, zobaczy się po doszyciu rekawa, czyli kiedyś tam :)

wtorek, 1 sierpnia 2017

Post dzianinowo-doniczkowy

Jakaś beznadziejna się zrobiłam. Dwa swetry leżą, które wymagają właściwie kosmetycznego wykończenia, więc zamiast cieszyć się ukończoną pracą, obficić, pokazać, to ja co ? Dłubię szal, o taki -
Zamierzam go do końca sierpnia skończyć, żeby początkiem września w drodze nad morze dłubać inny, ciemnobakłażanowy.
Swetry pokażę dopiero, jak je wykończę.
Za to teraz coś co mi ostatnio oko cieszy - przypadkowo wyhodowana z pestki jabłonka - miałam w jabłku podgryzaną przy kompie taką już skiełkowaną, więc wcisnęłam obok kwiatka. Wyrosła dość szybko, więc jej dałam gościnę w dużej filiżance i patrzę jak rośnie. Zamierzam jej przyciąć czubek z nadzieją, że wypuści boczne gałązki. A jak już wypuści, to może w ogóle zajmę się w takiej sytuacji sadownictwem, hahaha.
To nie mój pierwszy nasionkowo-hodowlany sukces - 
z nasiona wyrosła mi taka oto wisteria -
i adenium, zwana różą pustyni, lub też baobabem, chociaż to nie jest ten prawdziwy baobab -
Liczę, że wszystkie kiedyś zakwitną, czym nie omieszkam się natychmiast pochwalić :)
I to by było na dzisiaj tyle. Może jeszcze niech ktoś skręci to słońce, nie trawię upałów do tego stopnia, że rozważyłabym nawet zamążpójście za jakiego poganiacza reniferów na dalekiej północy.

czwartek, 4 maja 2017

Chusta

  Panie i... panie, bo panów tu zaglądających to chyba nie uświadczy (chyba, że przez przypadek) -
zrobiłam sobie chustę :) Chusta na razie nie zblokowana, bo najzwyczajniej boję się rozłożyć ze szpilkami przy moim wnuku, będącym na etapie wszędzie włażenia i macania ręką tudzież jęzorkiem zwłaszcza tego, czego absolutnie nie wolno. Już zapomniałam, co taki prawie dwulatek potrafi ... :/
   W każdym razie - chusta wygląda tak, jak zapodają poniższe zdjęcia, tradycyjnie już marnej jak zwykle jakości

  Jak widać - nic porywającego, robiona tak o przy okazji, bez jakiegokolwiek wzoru, wykończona wąską falbanką .
Gdyby były wątpliwości kolorystyczne - to bordo w wiśniowym odcieniu, w każdym razie ja tak ten kolor odbieram, Zrobiona z Super Inci Narin - dość cienkie to jest, ale ładnie przybywa. Jeśli komuś by pasowały te motki, to tutaj są aktualnie w promocji - https://craft-haft.pl/pl/c/SUPER-INCI-NARIN-welna-akryl/463
   Następny post będzie prawdopodobnie taki sam kolorystycznie, bo zrobiłam sobie z tego samego sweterek, który wymaga małego wykończenia jeszcze. Chyba, że nim wykończę, to wcześniej skończę czarny, który właśnie zaczęłam :)
   Wiosenne pozdrowienia dla wszystkich :)